Oficer Russell, która patroluje port, odkrywa niezamknięty kontener…a w nim 13 ciał młodych kobiet… jedenaście białych (najprawdopodobniej z wschodnie Europy) i dwie wyglądające na Azjatki…prawdopodobnie się udusiły…rura mająca doprowadzać świeże powietrze do kontenera została zmiażdżona – najprawdopodobniej przy przeładunku… Przybyli na miejsce policjanci zastanawiają się, kto powinien prowadzić sprawę…gdyby kobiety były żywe, sprawa byłaby w gestii wydziału emigracyjnego, są martwe, a więc jest to ładunek,…ale nie kontrabanda…zakwalifikowano śmierć kobiet jako wypadek i ma się tym zająć policja portowa…policjantka Russell jednak bardzo sceptycznie podchodzi do tak postawionego zagadnienia… Frank i Nicky spotykają się ze Spirosem…Sobotka żąda wyjaśnień jak można było dopuścić do takiego syfu w jego dokach…Grek tłumaczy, że to pomyłka,…że nikt przecież tego nie chciał…Frank ma pretensje, że nie wiedział, że w kontenerze są dziewczyny…na to Spiros też ma gotową odpowiedź – przecież nigdy nie chciał wiedzieć, co oni przemycają w tych kontenerach…czy są to narkotyki, samochody, kobiety czy może nawet bomby dla terrorystów, więc nich nie będzie tak święcie oburzony…
Frank każe bratankowi przyjechać nad zatokę o 7 rano…tłumaczy mu, z czego żyją,…że jedynie przeładunek kontenerów jeszcze jako tako funkcjonuje w tym porcie,…chociaż i to już się powoli kończy, bo kontrahenci wspominają o przeniesieniu do innych portów…i lepiej by było gdyby ten kontener z aparatami wrócił…powie się, że gdzieś się zawieruszył…Nicky...
Sledztwo
Omar obserwuje skrytkę…opowiada swemu nowemu partnerowi, że codziennie mniej więcej o tej samej porze młodszy brat Darnnella wychodzi z koszem na pranie…a on wątpi żeby był aż takim czyściochem i codziennie robił takie duże pranie…to forsa z narkotyków w ten sposób opuszcza skrytkę…planują obrobić ich następnego dnia,…ale dzieje się coś niespodziewanego…oto dwie dziewczyny stojące pod klatką schodową wyciągają broń i...
Ziggy
Ziggy ma kłopoty…chłopaki, którym powierzył prochy do sprzedaży nie oddali mu należnej kasy, twierdząc, że ktoś okradł im skrytkę…Ziggy postraszył trochę, ale jak się wydaje nikt specjalnie się go nie boi… ledwie wyjechał za róg, gdy drogę mu zajechał koleś, któremu z kolei on był winien kasę za prochy…przetrzepali go trochę, wzięli pieniądze i nie chcieli...
Spis tresci strony internetowej: